środa, 22 lutego 2017

...jesteś - Miłością śmiertelną i wieczną!



jesteś Ciszą - bo milczysz
jesteś Piękna - bo młoda
jesteś Czasownikiem -
czasu ci dla mnie szkoda


@

jesteś Marzeniem z marzeń
jesteś Pięknym obrazem
jesteś wciąż w moim Sercu
- jesteś Aniołkiem!


@

Boginią z bogiń jesteś
Najpiękniejszą z dziewczyn
Kobietą mądrą, stateczną
- wróć do mnie, jeśli możesz!

- rzuć wieczność!

@

nie mam siły iść sam
zawalił się mój świat
te które spotkałem
tylko poklaskiem fali


@

nie chcę zdradzać Nas
Ty ze mną, w każdy czas!
bo Twoja i moja Biel
- nie powtórzy się, o nie!


@

jesteś Ciszą - bo milczysz
jesteś Marzeniem z marzeń
jesteś Pięknym obrazem
jesteś wciąż w moim Sercu


- Miłością śmiertelną i wieczną!

@

Amadeusz, autor 22.02.2017


wtorek, 21 lutego 2017

💕 ...I tak Ją kocham! Czasem taką naiwną..


Twoje włosy pachniały smutkiem




świat oszustów Nas otacza..

Przypomniało mi się to moje zagmatwane życie.
Parking pełen samochodów w królewskim Polskim Wiedniu.
Pogoda przecudna, środek sierpnia, upał. Ja i moja Pani.
Tak dziwnie toczy się to moje życie, zawsze miałem szczęście do kobiet.
Nie narzekam, kiedyś Je wyliczę. A teraz ten przepełniony parking na wylotówce do Katowic.


Szczęście = Felice 💕

Tak to prawdziwa Włoszka, ech życie!
Poznałem to moje "Szczęście" przed wieloma laty, które ubogaciło mnie, swoją wrażliwością i kobiercem kobiecości. Zadbana, elokwentna, poturbowana przez życie, tak samo jak ja. Natrafiliśmy na Siebie, dla mnie była to "szóstka w totolotka".

Ach, te Jej oczy!
Te pierwsze i te drugie.
Żródlanookie spojrzenie, szafirowych iskierek.
Faceci czekają na takie Kobiety całe życie i nie dostają.
Ja dostałem w prezencie od życia, by "coś" mnie Ona sobą nauczyła.
I nauczyła i jestem cały tylko w Niej, zatopiony.
A życie trwa i toczy się w bezwzględny sposób.
Byłem Mężczyzną dla Niej.
Facet to tak obraźliwie, brzmi.

Kiedyś Wam wspomnę, napiszę.. o NAS!

 
..cdn.
Polski Wiedeń, parking.
Pisk opon już usłyszałem w oddali, nie widziałem pojazdu, aż do chwili, kiedy to czarne "zielepastwo" zatrzymało się obok naszego samochodu. Trzymałem kluczyki w dłoni i już miałem otwierać drzwi, gdy ten czarny złom stanął równolegle przy moim, ale od strony, gdzie stało moje Szczęście. No i zaczęło się..

Naiwność kobieca jest dziwna, zwłaszcza w zderzeniu z przystojnym, nienagannie ubranym mężczyzną, jaki wysiadł z tej "alfy". No cóż, nie podołałem wyzwaniu, by wytłumaczyć Jej kolejne następujące po sobie zdarzenia ich naiwności i skutki.
Taki dziwny pech zawsze towarzyszył Nam w życiu, że wszelkie "mendy" świata uparcie wbijały się w "nasz profil - szczęściarzy".
Nie wiem, czy to mieliśmy gdzieś wypisane na twarzy, w oczach odbija się lustra naiwność lub eteryczne energie magnetycznie przyciągają ku Nam wszystkie wypaczenia świata????

Oczywiście "ciemnowłosy palant" z gestem siermiężnego Polaka, uchwycił dłoń Damy i "cmoknął", aż spłoszyły się gołębie. Karuzela słów zaczęła wirować, od "achów" - zaczęła moja Pani!!!! Nic mnie to nie zdziwiło, bo usłyszałem plastyczne zawodzenie "makaroniarza".
Tak!
Pojawił się obok Nas, typowy południowiec.
Włoch i z im wiadomą werbalnością, zasypał moją włoszkę "makaronem słów". Wpadła w trans i na zmianę po polsku, po włosku "razgavor" jak tornado przeleciał po placu.
Ja, z reguły reaguję ostrożnie do wszystkich sytuacji, trudno jest porwać mnie na żywioł i to dla mnie jest zbawienne. Pani, niestety popłynęła w wymianę ...ach skąd? ...ach gdzie i po co? i takie tam przesympatyczne skołowania narodowościowe. Wydawało mi się to dziwnie podejrzane, ale rola słuchacza czasem jest zbawienna. Za moment ze słuchacza miałem zmienić się w decydenta i znawcę tematu.

Włoch otworzył bagażnik alfy, wyjął piękny neseser z niego pudełko metalowe z paskami, otworzył owe cudeńko i wyjął aparat fotograficzny.

Kobieta i mężczyzna (makaroniarz) zaczęli oddawać się ochom i achom, nad cudem techniki. Z całej tej gmatwaniny słów brakowało mi, bym usłyszał konkret tego "zawodzenia nad tym foto cudem". O co chodzi? Musi być haczyk.. i był.

Jak usłyszałem, że makaroniarz wyjęczał w dobrze odegranym zawstydzeniu, że brakuje mu kasy na benzynę, na powrót do Włoch - parsknąłem śmiechem! (aaaa ha ha)
Pani, spojrzała na mnie ostro, wręcz skarciła moje zachowanie.
Jak możesz! Przecież, on nie dojedzie do domu, do Włoch!

O naiwności kobieca!

Wiedziałem, że ktoś dołoży kasy dla tego plugawca. Ja nie dołożę ze swoich! Nie dam! Ani grosza, choć z Panią wszystko mamy wspólne. Nie! Nie! Nie! Nie dam złamanego feniga!
(wtedy nawet nie wiedzieliśmy, że urodzi się twór jak UE i że będzie euro)

Aparat fotograficzny przywędrował pod moje oczy.

Ile według ciebie, dostaniesz za niego w komisie lub na giełdzie? - Pani, twardo zadała pytanie.  "Może stówę, albo pięć dych - to nieznana marka, i jeszcze pismo krzaczkowe, raczej nie Japończyk" - próbowałem odwieść ją od zamiaru płatności za niewiadomy przedmiot. Najlepiej wyceni to zawodowiec - fotograf, ja nie znam się na tym.

Na upór kobiecy, nie ma ratunku. Prawie słyszałem jak trzasnęły drzwi pomiędzy Nami, a ściany przecież nie było na parkingu... stracony zdrowy rozsądek.

Nie dam ani grosza! - wysyczałem spomiędzy zębów, tak żeby to słyszała i oddaliłem się od tej Dwójki.

Oj, jak makaroniarz wił się w słowach, by Ją przekonać z wiadomym skutkiem. Podeszła do mnie.
Dobrze! - powiedziała, to mój krajan i muszę Go wspomóc! Pożycz 3 stówy, oddam ci kasę w domu.

O.K. - masz. Dałem.

Makaroniarz wycałował Ją, obściskał. Już miałem go palnąć, co za chamskie łapy "oślizga" no, uratowała Go alfa. Wsiadł i odjechał celując bryką w stację benzynową.

Pani rozradowana usiadła na siedzeniu Naszego bordowego rydwanu i przycisnęła pudełko "szczęścia" do brzuszka. Jedziemy do domu, potem ja sama pójdę do fotografa. Głęboki oddech świadczył, że spełniła dobry uczynek wobec krajana.

Ach!
Żebyś nie myślał, że to blaga - wymieniliśmy się wizytówkami, jak będziemy we Włoszech to Go odwiedzimy.
Wizytówka powędrowała przed moje oczy, tak blisko, że nie odczytałem, co tam nabazgrolił makaroniarz. Efekt był taki, że to tylko był namiar na jakąś fabrykę.
Ale najlepsze usłyszałem za dwa miesiące.

Przypomniało mi się, że aparat widziałem na pawlaczu. Pytam Panią - no i co z tym sprzętem foto, czemu leży na półce? - czemu nie sprzedany?
Milczenie.
Kiedy ponowiłem formę pytającą, zmierzyła mnie wzrokiem - wnukom zawiozę, będą miały czym się bawić.

Dla spokoju, poddałem się.
Niech to będzie tajemnica.
Milczenie jest złotem.

Kiedy nie było pani w domu, spróbowałem załadować baterie w tym cudownym aparacie fotograficznym z ładowarki. Nie drgnęło nic co prąd przewodzi i akumuluje.
Naiwność.
Naiwność i słów mi brak.
Najważniejsze, że mi oddała trzy stówy.

I tak Ją kocham!

Czasem taką naiwną - bo krajanowi z Włoch, trzeba pomóc!


Ps.

Szczęście = Felice 💕

Tak to prawdziwa polska Włoszka!
Poznałem to moje "Szczęście" przed wieloma laty, które ubogaciło mnie, swoją wrażliwością i kobiercem kobiecości. Zadbana, elokwentna, poturbowana przez życie, tak samo jak ja. Natrafiliśmy na Siebie, dla mnie była to "szóstka w totolotka".
Wiem, że mnie Ona kocha - ale komu to potrzebne, wiedzieć?
Nie można mieć wszystkiego, tym bardziej "szóstki w totolotku".




poniedziałek, 20 lutego 2017

...odeszła mnie Wena, nie wiem kiedy, brak między Nami jest rozmowy





nie chcę już pisać o miłości
nie chcę już pisać słowem
odeszła mnie Wena, nie wiem kiedy
brak między Nami jest rozmowy


@

ja muszę mieć ten zapał z życia
to jest konieczne i prawdziwe
ważne, by była tam gdzieś w głębi
i na mnie czasem popatrzyła


@

dzień się zapada, noc nadchodzi
żle spałem dzisiaj sam w sypialni
lubię, gdy ciepło płynie z grzejnika
jestem spokojny i zarazem wolny


@

a Weny nie ma, nie ma wcale
budzę się w środku nocnych senków
i nie mam wcale chęci pisać
pióro zaschnięte, ja wciąż wolny




@

znajdżcie Wy dla mnie Wenę ową
znajdżcie i dajcie Jej wskazówki
żeby była w oddaleniu
bo chcę czuć Jej eteryczność cudną


@

dni i noce uciekają
kurczy się kalendarz roczny
może odnajdę i przypomnę słowa
co z Weną nocą budowałem?


@

znajdżcie Wy dla mnie Wenę ową
znajdżcie i dajcie Jej wskazówki
bez Niej ułomny jakiś jestem
nawet nie potrzebuję "chwilówki w słowach"


@

Amadeusz, autor 20.02.2017


obraz olejny. płótno. autor: Amadeusz/Aspen



Za Ciebie
Za rodzaj piękna, który uosabiasz
Za sposób, w jaki do mnie należysz
Za Twoje pieszczotliwe słowa, trochę sztuczne
Czasami

Za Ciebie
Za małą dziewczynkę, którą byłaś
Za tą, którą jeszcze często jesteś
Za Twoją przeszłość, za twoje sekrety
Za Twoich dawnych księciów z bajki

 Za życie, za miłość
Za nasze noce, za nasze dni
Za wieczność, w której wraca szczęście
Za dziecko, które się pojawi
Które będzie nas przypominać
Które będzie jednocześnie Tobą i mną

Za mnie
Za szaleństwo, którego Ty jesteś powodem
Za moje złości bez powodu
Za moje milczenia i za moje zdrady
Czasami
Za mnie
Za czas, który spędziłem na poszukiwaniu Ciebie
Za moje zalety, z których Ty się śmiejesz
Za moje wady, które ukryłem przed Tobą
Za moje pomysły błazna

Za życie, za miłość
Za nasze noce, za nasze dni
Za wieczności, w której wraca szczęście
Za dziecko, które się pojawi
Które będzie nas przypominać
Które będzie jednocześnie Tobą i mną

Za nas
Za wspomnienia, które będziemy mieć
Za przyszłość i teraźniejszość przede wszystkim
Za zdrowie tej starej ziemi,
która o to nie dba

Za nas
Za nasze nadzieje i nasze złudzenia,
Za naszą przyszłą pierwszą randkę
Za zdrowie milionów zakochanych
Takich jak my

Za Ciebie
Za rodzaj piękna, który uosabiasz
Za sposób w jaki do mnie należysz
Za Twoje pieszczotliwe słowa, trochę sztuczne
Czasami

Za Ciebie
Za małą dziewczynkę, którą byłaś
Za tą, którą jeszcze często jesteś
Za Twoją przeszłość, za twoje sekrety
Za Twoich dawnych księciów z bajki


sobota, 4 lutego 2017

...pomarańcza i Weny dłonie - czy będą dla mnie?



Weno, moja!
Ty moje rozmarzenie!
Te słowa z wierszy, które dedykuję Tobie
pisane są moim atramentem serca.

To nie surowe wiersze takie na szary blog
Dla Ciebie ten atrament jest o innej konzystencji
ciepłej, kobaltowej, czasem różowej

Chcę byś czuła się ważna, czytając moje przekazy
bo życie jest ciężkie, więc tym wierszem
nasyć smutki, bo każdy je ma, wrzuć na luz
tak jak to czynię, ja...

Czytaj mnie tak -
jakbym stał obok i recytował słowa, które czytasz
Potrafię mówić wierszem, rymując słowa
Wiesz o tym, czytałaś mnie wielokrotnie
tak z godziny na godzinę

Moja Weno, rozmarzenie
Ile imion skrywasz w sobie
Ile marzeń, powiedz -
co mi się teraz dostanie?

..pewnie ten kawałek, pomarańczy!
Dziękuję!



Amadeusz, autor 04.02.2017

...Byłoby mi miło, gdybyś mi coś napisała, moje rozMarzenie



Pięknie zmęczony jestem w tej wędrówce pieszej po uliczkach miasta. Towarzystwo Syna jest wyborne. Kupiłem kolejną kurtkę jeszcze cieplejsza. Kupiłem sennik wspaniała edycja w antykwariacie, bo tam zawsze można coś kupić lepszego. Mróz i piękne słoneczko. Teraz odpoczywamy w kawiarni w załączeniu zdjęcie. Miłego popołudnia dla Ciebie moje rozMarzenie. Weno!

😉☺🌹😘💚❤💌👋


środa, 1 lutego 2017

..Bo miłość, to taka transfuzja






Bo kiedy czujesz miłość
To drugie życie tli się w Tobie
Nie ma rzeczy niemożliwych
Bo obok serce kroczy Twoje

I Pan z Panią na spacer
Do kawiarni na kawę
Do teatru na spektakl
I serce drży i się bawi

Bo miłość, to taka transfuzja
Do nowego życia we Dwoje
To szansa targana przez
_życia niepokoje. To poker!


Amadeusz, autor 01.02.2017