wtorek, 21 lutego 2017

馃挄 ...I tak J膮 kocham! Czasem tak膮 naiwn膮..


Twoje w艂osy pachnia艂y smutkiem




艣wiat oszust贸w Nas otacza..

Przypomnia艂o mi si臋 to moje zagmatwane 偶ycie.
Parking pe艂en samochod贸w w kr贸lewskim Polskim Wiedniu.
Pogoda przecudna, 艣rodek sierpnia, upa艂. Ja i moja Pani.
Tak dziwnie toczy si臋 to moje 偶ycie, zawsze mia艂em szcz臋艣cie do kobiet.
Nie narzekam, kiedy艣 Je wylicz臋. A teraz ten przepe艂niony parking na wylot贸wce do Katowic.


Szcz臋艣cie = Felice 馃挄

Tak to prawdziwa W艂oszka, ech 偶ycie!
Pozna艂em to moje "Szcz臋艣cie" przed wieloma laty, kt贸re ubogaci艂o mnie, swoj膮 wra偶liwo艣ci膮 i kobiercem kobieco艣ci. Zadbana, elokwentna, poturbowana przez 偶ycie, tak samo jak ja. Natrafili艣my na Siebie, dla mnie by艂a to "sz贸stka w totolotka".

Ach, te Jej oczy!
Te pierwsze i te drugie.
呕r贸dlanookie spojrzenie, szafirowych iskierek.
Faceci czekaj膮 na takie Kobiety ca艂e 偶ycie i nie dostaj膮.
Ja dosta艂em w prezencie od 偶ycia, by "co艣" mnie Ona sob膮 nauczy艂a.
I nauczy艂a i jestem ca艂y tylko w Niej, zatopiony.
A 偶ycie trwa i toczy si臋 w bezwzgl臋dny spos贸b.
By艂em M臋偶czyzn膮 dla Niej.
Facet to tak obra藕liwie, brzmi.

Kiedy艣 Wam wspomn臋, napisz臋.. o NAS!

 
..cdn.
Polski Wiede艅, parking.
Pisk opon ju偶 us艂ysza艂em w oddali, nie widzia艂em pojazdu, a偶 do chwili, kiedy to czarne "zielepastwo" zatrzyma艂o si臋 obok naszego samochodu. Trzyma艂em kluczyki w d艂oni i ju偶 mia艂em otwiera膰 drzwi, gdy ten czarny z艂om stan膮艂 r贸wnolegle przy moim, ale od strony, gdzie sta艂o moje Szcz臋艣cie. No i zacz臋艂o si臋..

Naiwno艣膰 kobieca jest dziwna, zw艂aszcza w zderzeniu z przystojnym, nienagannie ubranym m臋偶czyzn膮, jaki wysiad艂 z tej "alfy". No c贸偶, nie podo艂a艂em wyzwaniu, by wyt艂umaczy膰 Jej kolejne nast臋puj膮ce po sobie zdarzenia ich naiwno艣ci i skutki.
Taki dziwny pech zawsze towarzyszy艂 Nam w 偶yciu, 偶e wszelkie "mendy" 艣wiata uparcie wbija艂y si臋 w "nasz profil - szcz臋艣ciarzy".
Nie wiem, czy to mieli艣my gdzie艣 wypisane na twarzy, w oczach odbija si臋 lustra naiwno艣膰 lub eteryczne energie magnetycznie przyci膮gaj膮 ku Nam wszystkie wypaczenia 艣wiata????

Oczywi艣cie "ciemnow艂osy palant" z gestem siermi臋偶nego Polaka, uchwyci艂 d艂o艅 Damy i "cmokn膮艂", a偶 sp艂oszy艂y si臋 go艂臋bie. Karuzela s艂贸w zacz臋艂a wirowa膰, od "ach贸w" - zacz臋艂a moja Pani!!!! Nic mnie to nie zdziwi艂o, bo us艂ysza艂em plastyczne zawodzenie "makaroniarza".
Tak!
Pojawi艂 si臋 obok Nas, typowy po艂udniowiec.
W艂och i z im wiadom膮 werbalno艣ci膮, zasypa艂 moj膮 w艂oszk臋 "makaronem s艂贸w". Wpad艂a w trans i na zmian臋 po polsku, po w艂osku "razgavor" jak tornado przelecia艂 po placu.
Ja, z regu艂y reaguj臋 ostro偶nie do wszystkich sytuacji, trudno jest porwa膰 mnie na 偶ywio艂 i to dla mnie jest zbawienne. Pani, niestety pop艂yn臋艂a w wymian臋 ...ach sk膮d? ...ach gdzie i po co? i takie tam przesympatyczne sko艂owania narodowo艣ciowe. Wydawa艂o mi si臋 to dziwnie podejrzane, ale rola s艂uchacza czasem jest zbawienna. Za moment ze s艂uchacza mia艂em zmieni膰 si臋 w decydenta i znawc臋 tematu.

W艂och otworzy艂 baga偶nik alfy, wyj膮艂 pi臋kny neseser z niego pude艂ko metalowe z paskami, otworzy艂 owe cude艅ko i wyj膮艂 aparat fotograficzny.

Kobieta i m臋偶czyzna (makaroniarz) zacz臋li oddawa膰 si臋 ochom i achom, nad cudem techniki. Z ca艂ej tej gmatwaniny s艂贸w brakowa艂o mi, bym us艂ysza艂 konkret tego "zawodzenia nad tym foto cudem". O co chodzi? Musi by膰 haczyk.. i by艂.

Jak us艂ysza艂em, 偶e makaroniarz wyj臋cza艂 w dobrze odegranym zawstydzeniu, 偶e brakuje mu kasy na benzyn臋, na powr贸t do W艂och - parskn膮艂em 艣miechem! (aaaa ha ha)
Pani, spojrza艂a na mnie ostro, wr臋cz skarci艂a moje zachowanie.
Jak mo偶esz! Przecie偶, on nie dojedzie do domu, do W艂och!

O naiwno艣ci kobieca!

Wiedzia艂em, 偶e kto艣 do艂o偶y kasy dla tego plugawca. Ja nie do艂o偶臋 ze swoich! Nie dam! Ani grosza, cho膰 z Pani膮 wszystko mamy wsp贸lne. Nie! Nie! Nie! Nie dam z艂amanego feniga!
(wtedy nawet nie wiedzieli艣my, 偶e urodzi si臋 tw贸r jak UE i 偶e b臋dzie euro)

Aparat fotograficzny przyw臋drowa艂 pod moje oczy.

Ile wed艂ug ciebie, dostaniesz za niego w komisie lub na gie艂dzie? - Pani, twardo zada艂a pytanie.  "Mo偶e st贸w臋, albo pi臋膰 dych - to nieznana marka, i jeszcze pismo krzaczkowe, raczej nie Japo艅czyk" - pr贸bowa艂em odwie艣膰 j膮 od zamiaru p艂atno艣ci za niewiadomy przedmiot. Najlepiej wyceni to zawodowiec - fotograf, ja nie znam si臋 na tym.

Na up贸r kobiecy, nie ma ratunku. Prawie s艂ysza艂em jak trzasn臋艂y drzwi pomi臋dzy Nami, a 艣ciany przecie偶 nie by艂o na parkingu... stracony zdrowy rozs膮dek.

Nie dam ani grosza! - wysycza艂em spomi臋dzy z臋b贸w, tak 偶eby to s艂ysza艂a i oddali艂em si臋 od tej Dw贸jki.

Oj, jak makaroniarz wi艂 si臋 w s艂owach, by J膮 przekona膰 z wiadomym skutkiem. Podesz艂a do mnie.
Dobrze! - powiedzia艂a, to m贸j krajan i musz臋 Go wspom贸c! Po偶ycz 3 st贸wy, oddam ci kas臋 w domu.

O.K. - masz. Da艂em.

Makaroniarz wyca艂owa艂 J膮, ob艣ciska艂. Ju偶 mia艂em go paln膮膰, co za chamskie 艂apy "o艣lizga" no, uratowa艂a Go alfa. Wsiad艂 i odjecha艂 celuj膮c bryk膮 w stacj臋 benzynow膮.

Pani rozradowana usiad艂a na siedzeniu Naszego bordowego rydwanu i przycisn臋艂a pude艂ko "szcz臋艣cia" do brzuszka. Jedziemy do domu, potem ja sama p贸jd臋 do fotografa. G艂臋boki oddech 艣wiadczy艂, 偶e spe艂ni艂a dobry uczynek wobec krajana.

Ach!
呕eby艣 nie my艣la艂, 偶e to blaga - wymienili艣my si臋 wizyt贸wkami, jak b臋dziemy we W艂oszech to Go odwiedzimy.
Wizyt贸wka pow臋drowa艂a przed moje oczy, tak blisko, 偶e nie odczyta艂em, co tam nabazgroli艂 makaroniarz. Efekt by艂 taki, 偶e to tylko by艂 namiar na jak膮艣 fabryk臋.
Ale najlepsze us艂ysza艂em za dwa miesi膮ce.

Przypomnia艂o mi si臋, 偶e aparat widzia艂em na pawlaczu. Pytam Pani膮 - no i co z tym sprz臋tem foto, czemu le偶y na p贸艂ce? - czemu nie sprzedany?
Milczenie.
Kiedy ponowi艂em form臋 pytaj膮c膮, zmierzy艂a mnie wzrokiem - wnukom zawioz臋, b臋d膮 mia艂y czym si臋 bawi膰.

Dla spokoju, podda艂em si臋.
Niech to b臋dzie tajemnica.
Milczenie jest z艂otem.

Kiedy nie by艂o pani w domu, spr贸bowa艂em za艂adowa膰 baterie w tym cudownym aparacie fotograficznym z 艂adowarki. Nie drgn臋艂o nic co pr膮d przewodzi i akumuluje.
Naiwno艣膰.
Naiwno艣膰 i s艂贸w mi brak.
Najwa偶niejsze, 偶e mi odda艂a trzy st贸wy.

I tak J膮 kocham!

Czasem tak膮 naiwn膮 - bo krajanowi z W艂och, trzeba pom贸c!


Ps.

Szcz臋艣cie = Felice 馃挄

Tak to prawdziwa polska W艂oszka!
Pozna艂em to moje "Szcz臋艣cie" przed wieloma laty, kt贸re ubogaci艂o mnie, swoj膮 wra偶liwo艣ci膮 i kobiercem kobieco艣ci. Zadbana, elokwentna, poturbowana przez 偶ycie, tak samo jak ja. Natrafili艣my na Siebie, dla mnie by艂a to "sz贸stka w totolotka".
Wiem, 偶e mnie Ona kocha - ale komu to potrzebne, wiedzie膰?
Nie mo偶na mie膰 wszystkiego, tym bardziej "sz贸stki w totolotku".